Monthly Archives: October 2015

Sada Roti from Trinidad

Mr FTF is the original export from Trinidad and therefore every now and then we do some Trini inspired cooking. Taking into account what we usually eat, Sada Roti made of flour, water and baking powder is not our regular food. IMG_20151019_204747We used non fortified white spelt flour. This roti is made quite quickly and then cooked on a hot pan, no fat for frying.

Mr FTF served them immediately, it’s the best when hot. I can imagine it goes so well with buljol – check out as well the recipe on our blog.

So it’s how we roll, we stick to the real food – avoiding modern processed grain products. At times though, we spoil ourselves with our heritage dishes. Only one rule, be kind and have a good time with people you care about dearly..

Here’s the channel where you can discover some traditional Trini foods: https://www.youtube.com/channel/UCnm5K1uR-3XjGtp9o8lQbeg

 

French Children’s Menu

We visit France every year, either we are just driving through or holidaying there. We enjoy French food and we eat as locals as much as possible and absorb the way the French do it. Including the way families treat their mealtimes in restaurants.

I never was keen on the idea of children’s version of menus in restaurants – all have more or less the same stuff, boring and not healthy. You know what I mean: chicken nuggets, spaghetti, sausages, chips, french fries etc. The kind of food we hardly eat in our home (well most of it anyway), it implies as well that children can eat only limited type of foods and anything outside comfort zone will cause the riots and spoils the family meal.

IMG_20150625_201541I wonder why and when it crept in; is it the way our children eat at homes or schools rather? Why restaurants do not or stopped offering smaller plates of adult meals? Or are we lazy adults who don’t bother to offer kids wider array of foods that could be fun and tasty, because it is work?Children are often branded fussy eaters! Well, they could be, but they’ll warm up to things seeing you trying it out, cooking variety often and being adventurous while eating out.

I admire how French take their cuisine so seriously, the meal is sacred time and it should be real food. So school meals are not the same affair as the school lunches in the UK. And so we found out the French kids menu are not the same story as across the Canal La Manche.

Firstly, we in our family do not pay any attention to the children’s menu, even when insisted upon by waiters. We usually choose a couple of things to share with children and extra plate if needed, sometimes specifically asking for a smaller version of the chosen dish. In that way, the children eat the real things and develop their own particular preferences. Of course we do take into account what children like or do not like, but we do not shy away from challenging their taste buds. Our offsprings are not perfect, they might moan or be not so happy about the choice but in the end, they are usually happy to eat what’s on offer. And in the most cases, they end up liking it a lot.

On our last trip to France, our big son found us a lovely restaurant situated between fields, by a lake, in an old manor house. We sat out on the lovely terrace basking in the evening sun. Madam who runs the restaurant kindly offered us the children’s menu to consider, which in the first place we rejected.IMG_20150625_201625

Having gone through the menu and specials, I cast my eyes on the children’s menu  and I must admit I was pleasantly surprised. No chicken nuggets, but a real chicken fillet served with seasonal vegetables. It seemed like a good option for the youngest one. And no, no French fries on offer!

What arrived on the plate, was an even lovelier surprise. A proper size, real chicken meat adorned by vegetables mushed and shaped into a vegetable bed, with chunky asparagus, carrot, beetroot, mange tout, pepper and turnip playing the part of plants. It immediately held the children’s attention. All of it was freshly prepared and disappeared in their bellies quickly. I fell in love with the way the meal was served to cater for children’s natural need of play. They would dissemble the vegetable beds, asking what particular pieces were, before sliding them into their mouths.

That dinner was a pleasure and fun, very memorable. Again, French proved to me that family meals are serious matter, where the real food is a must and no one is excluded of a pleasure because of their age. That you cannot expect adults to develop the taste for a variety of dishes and foods if you do not expose their young taste buds to it. Bon appetite!

 

Przesilenie letnie w Carnac

Tegoroczne przesilenie letnie miało być dla nas wyjątkowe, bo mieliśmy je spędzić w Carnac, w Bretanii i przywitać lato które właśnie się rozpoczynało wśród kamiennych kręgów.IMG_20150621_061450

Niecierpliwie czekaliśmy na najkrótszą noc w roku, a rozpoczęliśmy ją oglądając wieczorne niebo nad morzem poprzez ogromne okno z naszego gite. Zatoka Morbihan jest piękna i ma wszystko, czego można sobie życzyć: ciche i wciąż dzikie plaże bez tłumów, skały tętniące morskim życiem – można zbierać ostrygi, małże i inne owoce morza dostępne w tutejszych brasseries. I do tego piękne sosny morskie dające wytchnienie od słońca w upalne dni.

Jeszcze w domu, zrodził się nam nieco naiwny pomysł, że możliwe będzie uczestniczyć w narodzinach słońca pomiędzy rzędami megalitycznych kamieni. Cóż, okazało się, że Carnac jest zamknięte dla publiczności tej nocy i do tego ogrodzone płotem biegnącym wzdłuż drogi. Nieco zawiedzeni, ale nie rozczarowani, zdecydowaliśmy się odwiedzić megality następnego dnia.IMG_20150621_061244

Zamiast tego, zdecydowaliśmy się przeżyć przesilenie letnie na plaży w naszej wsi. Spektakl Natury był przepięknym przeżyciem. Nasze dzieci, jak prawdziwi poszukiwacze przygód,bez kłopotu wyskoczyły z łóżek tuż po 5 rano i podreptały z nami na plaże. A tam zajęły się szukaniem muszli i krabów między skałami. Było już dość jasno i zaczęliśmy wypatrywać słońca. Pierwsze złote światło zaczęło kapać spomiędzy gałęzi sosen i tak rozpoczął się prawdziwy pokaz. Trochę tandetny i magiczny zarazem, ale byłam poruszona, ze mogłam przeżyć swoje pierwsze przesilenie letnie na plaży nad Atlantykiem.

Zdecydowaliśmy się zbadać megality w Carnac następnego dnia. Zabytki znajdują się na zachodnim brzegu zatoki Morbihan, zupełnie z dala od wybrzeża, i zajęło nam dobre 40 min żeby tam dojechać. Gdy zbliżaliśmy się do Maison des Megalithes z kierunku Auray, już ujrzeliśmy pierwsze rzędy kamieni. Szosa została wybudowana w latach 50-tych, w szczególności by poprawić dostęp do zabytków. Nie zdumiewa fakt, ze toczyła się wtedy bardzo gorąca dyskusja o tym jak trasa ma przebiegać, ale w końcu droga w kierunki do Le Menec, została ukończona.

IMG_20150623_211307W latach 90. wszystkie kamienne rzędy w Carnac zostały ogrodzone. Przede wszystkim dlatego aby chronić środowisko naturalne wokół kamieni i zapobiec erozji gleby niszczonej przez wielu turystów odwiedzających to miejsce. Jednocześnie wprowadzono również owce rasy Landes Bretagne by utrzymywać łąki w sposób naturalny.

Megality w Carnac podzielone są na piec sektorów, wliczając rzędy kamienne, mogiły lub dolmeny i menhiry, wysokie stojące kamienie. Szeregi kamienne w Le Menec są pierwszymi zaczynając od zachodu i obejmują jedenaście, ułożonych w kierunku północny wschód i południowy zachód, rzędów. Megalityczni budowniczy wykorzystywali ułożenie terenu i zawsze umieszczali menhiry w najwyższym punkcie rzędu, podczas gdy najmniejsze kamienie zostały ułożone w niższych partiach. Uważa się też, ze część menhirów ustawiono na długo przed przed kamiennymi szeregami Carnac.

Sektor w Kermario ma około 1 km długości, z dolmenem na końcu. Dolmeny były zbiorowymi mogiłami, z wąskim niskim wejściem prowadzącym w stronę komory grobowej, na górze zabezpieczone kurhanem. Kurhany te przez tysiąclecia uległy zniszczeniu. W połowie tego sektora, pozostałości młyna zostały przekształcone w punkt widokowy, aby z wysokości lepiej ocenić skalę i doskonałe wykonanie szeregów kamiennych.IMG_20150622_170958

Po drodze do kamiennych rzędów w Kerlescan, warto zatrzymać się przy megalitach Le Manio. To tutaj znajduje się Geant du Manio (Olbrzym Le Manio), najwyższy z menhirów w Carnac. Kerlescan jest najmniejszym sektorem megalitów, zorientowanym wschód – zachód, co wyróżnia go pośród innych rzędów. Zaskakująco, tylko niewielka część menhirów jest zakopana w ziemi i dość często w fundamentach pod nimi archeolodzy znajdują dowody na specjalne ceremonie przy erekcji kamieni.

Ostatnim sektorem kamieni jest Le Petit Menec, mocno uszkodzony gdyż część menhirów użyto jako materiały do budowy murów w okolicy.

Wiele z menhirów ma wyżłobienia, które są wynikiem erozji, a nie jak mogłoby się wydawać rytami  wykonanymi przez ludzi. Niektóre z kamieni maja nacięcia, ponieważ do niedawna Carnac był źródłem taniego budulca.

Kamienne rzędy w Carnac były budowane pomiędzy 5000 do 2500 roku p.e., według jednej z teorii, przez neolitycznych ludzi, którzy zdecydowali się zaadoptować nowy styl życia: rolnictwo. Według innych teorii, kręgi zostały wzniesione przez ostatnich zbieraczy-myśliwych. O tym jak ważne to miejsce było dla ludzi w przeszłości, świadczy liczba dolmenów i kurhanów na tym obszarze.

IMG_20150622_170119Przez wiele wieków, ludzie wierzyli ze kamienie w Carnac zostały pozostawione przez olbrzymów, jak Gargantua i dopiero w XVII wieku pierwsi naukowcy zaczęli się nimi interesować. Później, zainspirowani przez Williama Stukeley, ludzie przyjęli teorie, że jak Stonehenge megality w Carnac zbudowali Celtowie. Sądzono nawet, że były one miejscem ludzkich ofiar czy obserwatorium astronomicznym.

Dopiero w XIX wieku, zwrócono uwagę na szkody i zniszczenia megalitów, które zawsze były źródłem materiałów dla miejscowej ludności – do dziś można zobaczyć zabudowania gospodarcze wybudowane pośród rzędów kamieni  z użyciem megalitów. To spowodowało rozpoczęcie kampanii na rzecz wpisania kamiennych rzędów w Carnac na listę zabytków, ze względu na ich znaczenie historyczne i kulturowe. Francuski rząd rozpoczął wykup gruntów wokół megalitów, a od 1888 Carnac znalazł się na liście zabytków. Wtedy tez rozpoczęto pierwsze badania archeologiczne w Carnac. Wykopaliska trwały nawet w czasie II wojny światowej, kiedy to nazistowscy naukowcy próbowali znaleźć dowody na poparcie swojej teorii ze to ludzie “krwi nordyckiej” zbudowali Carnac.

Carnac jest bardzo popularne wśród turystów, by pospacerować pośród kamieni należy  zarezerwować przewodnika lub można zwiedzać szlakiem wzdłuż ogrodzenia – cala trasa wynosi około 4 km. Można również kontynuować zwiedzanie jadąc autem szosa wzdłuż ogrodzenia i zatrzymać się na parkingach przy każdym sektorze megalitów.IMG_20150622_164348

Szczerze mówiąc, byliśmy nieco rozczarowani ograniczonym dostępem do megalitów ale było to zrozumiałe. Mimo tego, można poczuć duchowe znaczenie i wyjątkowość tego miejsca. Jego skala, ogromny wpływ na krajobraz mówi o wysiłku, poświęceniu i pomysłowości ludzi, którzy zdecydowali się skonstruować szeregi kamienne na wrzosowisku, które również powstało w wyniku działalności człowieka. I długo po tym, jak ci ludzie odeszli, miejsce było wciąż wykorzystywane w pewnym stopniu nawet w średniowieczu. Nie dziwi wiec, ze kamienie w Carnac tak poruszają wyobraźnię człowieka, że są inspiracją dla artystów lub zwykłych ludzi, którzy są źródłem wielu legend tego miejsca.